Witam serdecznie!
Od pewnego czasu mam problem ze swoim psem.
Gdy idziemy na spacer i Jucha jest puszczona bez smyczy, a w pobliżu pojawiają się ludzie (rzadko, ale jednak...) biega dookoła nich, szczeka (radośnie, zapraszając do zabawy). Osacza ich jak dziki na polowaniu .
Wszystko byłoby fajnie, tylko ludzie to ignoranci, i jak widzą Gończego Polskiego, od razu kojarzą go z Wielką Krwiożerczą Bestią Żywiącą Się Ciepłym Ludzkim Mięsem i drą się na mnie, żebym zabrał swojego potwora, bo zaraz na SM zadzwonią, i w ogóle nie wolno puszczać psów (ma założony kantarek Gentle Leader, dopuszczany przez naszych strażników...). Nie chcę bez powodów się stresować, a Jucha może szczypać po rękach i kraść rękawiczki... (z drugiej strony co robią 70-letnie dziadki za polami uprawnymi przy batowickiej bazie transportowej o 8 wieczorem...)
Czy ktoś ma pomysł, jak poradzić sobie z tym kłopotem? Zaznaczam, że dla tej rasy kagańców jest jak na lekarstwo, około pół roku chodzenia...
Dziękuję z góry za odpowiedź.
_________________ Szczęśliwy gończak to wybiegany gończak
Na GG pomagam jako moderator.
http://fotolog.com/jucholot
Niestety często jej się to udaje - musimy tłumaczyć się ludziom odgrażającym się strażą miejską. Mnie tam nie przeszkadza, że trochę się pozłoszczą - ale jak szczeka na mnie, i szczypie zębami - to drażni. Siniaków mi narobiła i zawsze szczeka w tym samym rejonie, niezależnie od pory roku. Ciekawe, prawda?
_________________ Szczęśliwy gończak to wybiegany gończak
Na GG pomagam jako moderator.
http://fotolog.com/jucholot
Gdy idziemy na spacer i Jucha jest puszczona bez smyczy, a w pobliżu pojawiają się ludzie (rzadko, ale jednak...) biega dookoła nich, szczeka (radośnie, zapraszając do zabawy). Osacza ich jak dziki na polowaniu
Uważam, że takie zachowanie jest niedopuszczalne, ze względu zarówno na przechodniów (nie każdy lubi psy, wiele osób po prostu się boi, mają do tego prawo) jak i psa ( znam wiele przypadków które skończyły się dla psa kopnięciem/ strzeleniem w oczy gazem itp).
Ja bardzo lubię psy i się ich nie boję, ale musi pan przyznać, że gdy podbiega do nas obcy pies i zaczyna nas obszczekiwać to my nie znając tego psa nie możemy być pewni, że nie ugryzie - rasa nic tu nie zmienia - każdy pies ma zęby i w każdej rasie zdarzają się agresywne osobniki.
Halti zgodnie z przepisami oczywiście spełnia rolę kagańca, ale w rzeczywistości, u spuszczonego psa nie zabezpiecza przed ugryzieniem, w dodatku nawet pies w kagańcu może kogoś podrapać, przewrócić, ubrudzić itp.
Uważam, że pozwalanie aby pies podbiegał, obszczekiwał i podszczypywał przechodniów jest wyrazem braku podstawowego dobrego wychowania, braku poszanowania dla innych osób i przede wszystkim całkowitego braku wyobraźni. Po za tym takie zachowanie to dodatkowy argument dla osób żądających zaostrzenia przepisów, a przecież nie chcemy aby psów nie było można spuszczać ze smyczy nigdzie poza własną posesją.
Podstawowa zasada jakiej należy przestrzegać (przede wszystkim dla bezpieczeństwa psa) to niepuszczanie luzem psa którego nie da się w każdej chwili przywołać (przykładowo np 100m. odległość od ulicy nie jest wystarczającym zabezpieczeniem jeśli pies zobaczy/usłyszy coś interesującego jeśli nie da się go przywołać, a przynajmniej zatrzymać w miejscu odpowiednią komendą).
Jeśli suczka wyjątkowo często obszczekuje ludzi w jednej okolicy, to być może uważa, że objęła to miejsce w posiadanie i czuje się w obowiązku go pilnować - tym bardziej należy zachować tam ostrożność.
Oczywiście, zachowania które przejawia suczka są naturalne dla tej grupy ras ale nie należy pozwolić by przejawiała je w stosunku do obcych osób, dobrze by było również żeby obyło się bez siniaków u domowników.
Myślę, że powinien pan popracować ze swoją suczką nad przywoływaniem, odwoływaniem, skupieniem na właścicielu i zabawą na dystans (odpowiednie ćwiczenia są opisane na wielu stronach o pozytywnym szkoleniu psów i w wielu książkach np. szkolenie pozytywne dla żółtodziobów). Pomocne może być również udanie się na szkolenie lub kontakt z behawiorystą.
Gończe to psy które wymagają bardzo dużo ruchu, jeśli suczka lubi aportować to może
wyrzutnia do piłek była by dobrym sposobem aby ją wybiegać.
Warto też ćwiczyć posłuszeństwo (metodami pozytywnymi) - to również dobry sposób na zmęczenie psa.
A może suczce spodobało by się ćwiczenie Agility?
Dopóki pies nie nauczy się odwoływania można prowadzać go na długiej lince, zamiast puszczać go luzem.
Trzeba pamiętać, że obszczekiwanie przechodniów, rowerzystów itp. niezależnie od tego czy jest pochodną instynktu łowczego czy rodzajem agresji lękowej jest zachowaniem samo nagradzającym i często nasila się w kierunku podszczypywania a następnie gryzienia (szczególnie jeśli trafi się "ofiara" uciekająca, żywo gestykulująca itp). Czym dłużej zwierzę przejawia takie zachowania tym trudniej je wyeliminować, dlatego nie należy czekać co będzie dalej, tylko wziąć się od razu do pracy z psem.
Pozdrawiam i życzę szybkich efektów ćwiczeń z psem
Mania, dziękuję za wyczerpującą odpowiedź!
Muszę jednak sprostować kilka spraw:
Po pierwsze, jak zauważam kogoś na horyzoncie - od razu Juchę zajmyję np.śniegiem. Niestety nie jestem w stanie jej złapać - pieska jest bardziej wysportowana od całej naszej "cudownej" kadry piłkarskiej...
Swoją drogą co 80-letni dziadek robi na największym, przepraszam za wyrażenie, zadupiu w Krakowie? Nawet o tym nie myślę. Działkowicze powinni być (i w większości są...) wdzięczni psiarzom - dzięki nam na działki nie ma aż tak wielu włamań... (a są też psychole, co trują psy i podpalają zarośla w czasie wylęgu zwierząt - a przy okazji mnie i Juchę by usmażył...)
Ostatnio sprawa ucichła, jakoś sobie radzimy rzucając ścieżne kule prosto w jej tłusty zadek
Na szczęście coraz mniej ludzi tam chodzi, więc problem się rozwiązał.
Miejsca spacerów nie mogę zmienić - jedyne dzikie rejony w mojej okolicy, a ja niezmotoryzowany
Dzięki wszystkim za odpowiedź!
_________________ Szczęśliwy gończak to wybiegany gończak
Na GG pomagam jako moderator.
http://fotolog.com/jucholot
A czy ja napisałam o łapaniu
Praktycznie prawie każdy pies jest szybszy od swojego właściciela.
Przywoływanie nie wymaga kondycji - wołasz (lub gwiżdżesz np gwizdkiem ultradźwiękowym) i za chwilę masz psa przy sobie: naprawdę warto u psa wypracować tę umiejętność.
Generalnie, jeśli do tej pory pies jest "głuchy" na nasze wołanie albo przychodzi lub nie w zależności od tego na co ma tej chwili ochotę to zaczynamy pracować z nim od początku jak z malutkim szczeniakiem.
Potrzebny sprzęt
- jeden pies ,
- jeden rozluźniony i cierpliwy opiekun psa
- spokojne miejsce bez czynników rozpraszających,
- przysmaki (kawałki suszonego mięsa, żółtego sera, parówki, wyjątkowo lubiane przez psa psie ciasteczka, patyczki żwaczowe, psie ciasteczka przygotowywane samodzielnie w domu, wyjątkowo lubiana (nie "codzienna") sucha karma itp.),
- ulubiona zabawka psa, z której nie korzysta na co dzień samodzielnie,
- ew. kliker,
- ew. gwizdek (przydatny w późniejszym okresie).
Zasadą jest kończenie ćwiczeń zanim pies znudzi się nimi i smakołykami - dążymy do tego aby skończyć gdy pies nadal ma ochotę z nami pracować
Nie wydajemy komendy jeśli wiemy, że pies jej nie wykona.
Nie powtarzamy komend - czyli nie wydajemy komendy w stylu siad, siad siad , siaaad ...
Na początku dobrze jest przećwiczyć skupienie psa na opiekunie.
-> cel : pies ma na nas spojrzeć gdy wymawiamy jego imię lub odpowiednią komendę np spójrz.
-> metoda: zaczynamy ćwiczyć gdy jesteśmy najciekawszym obiektem w otoczeniu psa, mówimy imię/komendę gdy pies na nas spojrzy mówimy "dobrze" (lub klikamy) i dajemy psu smakołyk. ćwiczymy kilka razy dziennie po kilka minut na początku w domu, potem na dworze, stopniowo zamieniając podanie smakołyków na głaskanie, krótką zabawę itp i zmieniając otoczenie na coraz bardziej absorbujące dla psa.
Oczywiście jest wiele innych ćwiczeń " na skupienie" trzeba tylko poszukać na odpowiednich "psich" stronach,
-> ćwiczenie przywoływania (zaczynać w nieabsorbującym psa otoczeniu)
- kucamy,uderzamy rękami w nogi lub klaszczemy i gdy pies zaczyna już biec w naszym kierunku wydajemy komendę/ imię psa (komendy nieskuteczne wcześniej są "spalone" i trzeba wymyślić coś nowego) Gdy pies przybiegnie nagradzamy go j.w.
Stopniowo zwiększamy stopień trudności tzn, wołamy gdy chcemy by pies do nas przybiegł a nie tylko gdy już biegnie, wołamy stojąc, możemy zastąpić komendę gwizdem i zmieniamy otoczenie na coraz ciekawsze.
Zmieniamy też sposób nagradzania j.w.
Miłej zabawy
Dzięki, spróbujemy.
Problem polega na tym, że ona jest aniołem - dopóki nie zobaczy darmowego wiktu na horyzoncie. Wtedy można przy niej strzelać z karabinu maszynowego - ale ona i tak się posili.
Oczywiście poćwiczymy tak jak każesz
Dzięki!
_________________ Szczęśliwy gończak to wybiegany gończak
Na GG pomagam jako moderator.
http://fotolog.com/jucholot
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum