Poprzedni temat «» Następny temat
Jak je pogodzić?
Autor Wiadomość
Charlie 
Bywalec



Wiek: 34
Dołączyła: 06 Paź 2006
Posty: 174
Skąd: Wrocław/Częstochowa
Wysłany: 2006-12-07, 22:41   Jak je pogodzić?

Studentka wetu ma problem. Ehhh... Zacznę od początku. Mieszkam w pokoju dwuosobobowym z przesympatyczną dziewczyną. Niedawno umarł jej szczurek i postanowiła wziąć sobie jakiegoś zwierzaka (kolejny szczurek odpadał ze względu na to, że musiałaby odczekać co najmniej miesiąc). Postawiłyśmy na psa. Wybor padł akurat taki przez to, że ja mam psa i stwierdziłyśmy, że mojemu psiakowi (o imieniu Charlie) nie będzie się nudzić jak zostanie sam w domu. We wtorek pojechałyśmy do schroniska i wybrałyśmy suczkę wysterylizowaną. Pojechałyśmy z Charliem, żeby od razu sprawdzić czy nie bedzie problemu w domu. Sunia zaakceptowała jamnika, jamnik ją "olał". Wracałyśmy zadowolone, że psiaki się lubią i jednoczesnie zdziwione, że ona rzuca się na wszystkie małe pieski, które mijałyśmy po drodze, a Charliego akceptuje. Problem pojawił się wczoraj, kiedy pieski dostały jeść. Zaczął Charlie, który zaczął bronić swojej miski warczeniem. Został skarcony i problem się skończył. Ale dziś jest jeszcze gorzej. Tylko, że tym razem suczka się rzuca na jamnika (a to spory pies, bo mieszaniec owczarka niemieckiego) i najgorsze jest to, że nie tylko jesli chodzi o miskę z jedzeniem. Rzuca sie na niego gdy on idzie sie napić, kiedy mają iśc razem na spacer. Nie wiem co robić, bo ona w ogóle nie reaguje na karcenie. Jeśli sytuacja nadal się będzie rozwijać w takim tempie to będziemy musieli chyba z jamnikiem poszukać nowego domu, bo ja sobie tego nie wyobrażam. Ona się na niego rzuca z taką zaciekloscią. Jesli macie jakiś pomysł to piszcie, bo ja jestem załamana. Tym bardziej, że na weekend mam zostac z psami sama.
 
 
 
Kiwi 
Multichampion
EwrybadyŚwizduGwizdu


Dołączyła: 06 Kwi 2006
Posty: 761
Skąd: Wrocek
Wysłany: 2006-12-08, 14:14   

Hm, po tym co napisałaś przypomniała mi się tragiczna scena z "Amores Perros", kiedy jeden z bohaterów "przygarnął" rottweilera(wykorzystywanego do walki psów) , i zostawił go ze swoim małym zwierzyńcem-same pieski-..jak wrócił, żył tylko rottweiler.. Brrr... :sad: :sad: :???:
Nieciekawe to wygląda. A jak suczka zachowuje się w stosunku do ludzi ? Czy jak jest sama ze swoją panią to jest posłuszna ?

Kiedyś spotkałam się z podobną sytuacją, piesek był wzięty ze schroniska- z klatki gdzie miał jeszcze kilkoro kolegów, i ewidentnie był tam dominujący. W nowym domu, to on ustawiał hierarchię-między sobą a już obecnymi tam psami, on pierwszy jadł, on pierwszy kładł się na posłanie. Być może suczka ma podobny "syndrom psa ze schroniska"- nie przestraszonego i zagubionego, ale pewnego i dominującego.. Tamta sytuacja została rozwiązana wyjątkową cierpliwością w działaniu-ale tez i wiek psa pomógł<1rok>.

A jak się zachowują jak zostają same w domu ? Wiem,że trudno powiedzieć-bo wtedy was nie ma.. ale pewnie są jakieś oznaki ich ewentualnej aktywności względem siebie.
_________________
"..żyj w zgodzie z własnym ciałem i pokochaj swoją fizjologię..." ;)
 
 
Jaro 
Bywalec



Wiek: 35
Dołączył: 16 Paź 2006
Posty: 126
Skąd: Kąty Wrocławskie
Wysłany: 2006-12-08, 14:55   

Mi się także wydaje, że czas może być w tej sytuacji jedynym lekarzem, choć zastraszenie Charliego jest słabym punktem takiej kuracji... Byćmoże niedługo psy, a zwłaszcza suczka ze schroniska, ustalą hierarchię (oczywiście już wiadomo na czyją korzyść), no i Charlie będzie swobodniejszy, a nie atakowany nonstop przez nią..
_________________
Bądź realistą/-ką - nie przestawaj marzyć! Podążaj za swoją gwiazdą.
 
 
 
Charlie 
Bywalec



Wiek: 34
Dołączyła: 06 Paź 2006
Posty: 174
Skąd: Wrocław/Częstochowa
Wysłany: 2006-12-08, 16:27   

No cóż, Kiwi, własnie problem jest w tym, że suczka była wzięta ze schroniska dlatego, ze się tam nie nadawała. Kiedy przebywała w boksie z innymi pieskami to nie chciała nic jeść i była przez nie zdominowana. Musiała zostać przeniesiona do osobnego boksu, bo padłaby z głodu. Teraz jest szczupła i wg pań ze schroniska dobrze już wygląda (moim zdaniem jest trochę za chuda). Wzięłyśmy ją, bo powiedziano nam, że nie może cały czas przebywać osobno i niebawem miała wrócić do wspólnego boksu, co by oznaczało, że znowu nie jadłaby. Suczka w stosunku do ludzi jest bardzo sympatyczna, choć jeśli chodzi o posłuszeństwo to nie jest z tym najlepiej, bo nawet swojej pani średnio słucha. Problem zaczyna niestety narastać, bo teren Charliego został dzisiaj ograniczony do mojego łóżka. Psiak nie może z niego zejść, żeby nie zostać obszczekanym i trzeba ją wtedy trzymać za kolczatkę. Nie wiem skąd ta zazdrość w niej, bo przeciez Charlie był u nas pierwszy :cry:
 
 
 
Kiwi 
Multichampion
EwrybadyŚwizduGwizdu


Dołączyła: 06 Kwi 2006
Posty: 761
Skąd: Wrocek
Wysłany: 2006-12-08, 20:08   

Hmm, ciekawe zjawisko. Gdyby była człowiekiem-można by powiedzieć,że to typowo psychologiczne zjawisko. Umęczony, stłamszony osobnik w nowym środowisku tworzy nowy, lepszy, silniejszy wizerunek siebie. Stwarza lepsze wrażenie, staje się odważniejszy i groźniejszy- często dominuje nad innymi. Ale to jest pies - i nie wiem w jakim stopniu można przenieść takie rozumowanie na zwierzę. Na pewno -częściowo to działa na podobnym podłożu emocjonalnym.
Zazdrość - tak jak w przypadku np "drugiego" dziecka mogłaby wynikać z chęci zwrócenia na siebie uwagi. I zapewne tak też częściowo jest. Charlie jest psem mniejszym od niej, pewnie starszym, zauważyła też że jest karcony-i jest posłuszny- a to pewnie zrodziło w jej głowie myśl,że należy się nad nim "pastwić".I można go łatwo ustawić - a że pewnie Charlie nie podejmuje jako takiej walki -to to się potęguje.
Może spróbujcie wspólna zabawę, jedzenie itd. z tym,że w momencie kiedy będzie się zaczynało warczenie i szczekanie to głównie karćcie ją a nie Charliego. Nie zwracajcie uwagi na to co robi Charlie, ale głównie skupcie się na tym, żeby ona wiedziała kto jest ważniejszy w waszym przekonaniu. Może wtedy to zmieni trochę hierarchię w jej głowie. W momencie kiedy przestanie szczekać i warczeć, a pozwoli Charliemu spokojnie się zachowywać to oczywiście ją pogłaskać.
Albo stosować "drastyczne metody". Np w momencie zabawy, niech będzie izolowana- ale niech widzi jak bawicie się z Charliem-kiedy zacznie szczekać skarćcie ją, a potem spróbujcie ją puścić, kiedy zacznie znowu rzucać się na Charliego to ją odizolować. To może przynieść pożądany efekt...z tym że, może się źle odbić na psychice Charliego. I nie wiem czy jest sens by go tak męczyć...
Hmm, przede wszystkim myślę, że nie powinnaś zostawać sama z obydwoma psami na weekend.
A jakie suczka sprawia wrażenie? Inteligentnej, rozumnej ? Jeśli tak, to systematyczność i cierpliwość odniesie skutek, a jeśli nie.. to nie wiem czy nie skończy się to permanentnym odseparowaniem niestety...
Bądź co bądź, pisz jeśli możesz jak rozwija się sytuacja. Będziemy myśleć na bieżąco co można zrobić.

Apeluję do wszystkich czytających ,którzy wiedzą jak sobie poradzić z taką sytuacją, albo mają jakieś propozycje - by pisali. Być może znajdzie się rada na "niesforną" suczkę.
Swoja drogą jak się nazywa ?
Pozdrawiam, i życzę spokojnej nocy i weekendu. :smile:
_________________
"..żyj w zgodzie z własnym ciałem i pokochaj swoją fizjologię..." ;)
 
 
Charlie 
Bywalec



Wiek: 34
Dołączyła: 06 Paź 2006
Posty: 174
Skąd: Wrocław/Częstochowa
Wysłany: 2006-12-09, 14:45   

No cóż doszło do tego, że w poniedziałek mamy wizytę u dr Janeczek (psychologa zwierzęcego). Wczoraj przeprowadziłyśmy mały eksperyment tj. zostawiłyśmy psy na godzinkę psy same w domu apelując do naszych współlokatorów, żeby w razie bójki polali je zimną wodą. Nic się nie zdarzyło i obyło się bez ofiar. Wydaje mi się, że problem między psami pojawia się w momencie kiedy my jesteśmy w pokoju. I nie chodzi tylko o moją współlokatorkę, bo dzisiaj ja jestem sama z psami i Tequilla (to jej nowe imię) też rzuciła się na Charliego. W momencie kiedy jednak zaczęła na niego warczeć skarciłam ją i przywiązałam do kaloryfera, tak że nie była w stanie obranić miski z wodą ani podejść do Charliego. Okazało się to dość skuteczne, bo po kilku nieudanych próbach rzucenia sie na jamnika i bólu jaki sprawiła jej kolczatka zrezygnowała i polożyła sie obrazona spać. Na razie nie widzę innej metody na nią. I tak Charlie chodzi już zastraszony i po pokoju porusza się tylko w obrębie mojego łóżka. Nie chce nawet zejśc do miski z wodą, a nie chcę go uczyć picia na łózku. Zobaczymy co powie dr Janeczek. Byłam dzisiaj z dwoma psami na spacerze. Zachowują się względem siebie normalnie kiedy Tequilla jest na smyczy. Natomiast kiedy ją puszczam wtedy biega jak szalona i chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, ze jest dużym psem. Próbuje sie gonić z Charliem, ale kiedy na niego wpada to on już traci chęc do zabawy. Woli gonić za nią niż przed nią (choć do tej pory nie lubił byc wyprzedzany przez nikogo). To samo jest jeśli chodzi o przechodzenie przez drzwi. Do tej pory było tak, że Charlie wychodził pierwszy, a teraz nie wyjdzie wcześniej niż Tequilla. Trochę mnie martwi zachowanie mojego psiaka, a z drugiej strony smiać mi się, ze taka "fujara" z niego i daje się zdominować. Czekamy do poniedziałku.
 
 
 
Jaro 
Bywalec



Wiek: 35
Dołączył: 16 Paź 2006
Posty: 126
Skąd: Kąty Wrocławskie
Wysłany: 2006-12-09, 20:59   

Witam ponownie,wg mnie po przeanalizowaniu sytuacji wygląda na to, że Tequilla wobec Charliego wykazuje agresję tego rodzaju, że po pierwsze, byćmoże z zazdrości, a po drugie i byćmoże najważniejsze, agresję ze strachu - ponieważ kiedy była w schronisku, jak wspomniałaś Charlie, była otoczona dominującymi psami i prawie przez nie "zadeptana". Więc tak myślę, że teraz, widząc innego psa, który jest mniejszy i ma w dodatku obok siebie miskę i jedzenie i picie, przypomina sobie "tamte dni" i reaguje agresją, ale ze strachu i nieufności wobec Charliego.. chce by było jej lepiej niż w schronisku i chce ustalić tym razem hierarchię na jej korzyść..

Jaka rada... wg mnie trzeba by po mału nad nią pracować, wręcz uspokajać, gdy zaczyna wykazywać agresję, skoro karcenie nie przynosi rezultatów. Byćmoże będzie to kwestia, by nabrała do was i otoczenia i Charliego więcej zaufania, może jej psychika jest teraz w nienajlepszym stanie i trzeba ją otoczyć specjalną opieką.
Powodzonka, i bądzcie cierpliwe, ona potrzebuje czasu i uczucia. Pozdrawiam
_________________
Bądź realistą/-ką - nie przestawaj marzyć! Podążaj za swoją gwiazdą.
 
 
 
werka 
Debiutant



Wiek: 30
Dołączyła: 19 Mar 2006
Posty: 37
Skąd: Chrzanów
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2006-12-10, 00:28   

Niestety gdy zwierze miało jakieś trałmatyczne doswiadczenia to trudno go odzwyczaic zlych nawykow. Moj wczesniejszy pieso byl znajda, ktory blakal sie i sam zdobywal sobie pozywienie przez dlugi czas. Kiedy go przygarnelismy od samego poczatku rzucal sie do nog gdy podchodzilo sie do jego miski. I przez dziesiec lat nie udalo nam sie go tego oduczyc, chociaz w innych przypadkach nigdy do ludzi nie wykazywal agresji. Za to zadnemu psu nie odpuscil, potrafil sie ze smyczy zerwac zeby jakiegos w oddali psa dopasc. Uspokoil sie troche dopiero na strarosc.
Ale jak podejrzewam Tequilla jest jeszcze mloda, wiec mam nadzieje, ze uda Wam sie oduczyc ja takiego zachowania. Ale na pewno bedzie potrzeba duzo, czasu, milosci i cierpliwosci. Sprobuj moze tez ja w jakis sposob nagradzac smakolykiem, albo wymizianiem kiedy np pozwoli Charliemu podejsc do miski. Wtedy zacznie kojarzyc dobre zachowanie z nagroda i łatwiej jej bedzie pokonac zle newyki.
Życze powodzenia :)
_________________
Moje potworki ;)
 
 
 
Jaro 
Bywalec



Wiek: 35
Dołączył: 16 Paź 2006
Posty: 126
Skąd: Kąty Wrocławskie
Wysłany: 2006-12-10, 10:48   

Dobrze gada :cool:
_________________
Bądź realistą/-ką - nie przestawaj marzyć! Podążaj za swoją gwiazdą.
 
 
 
Lilith 
Bywalec


Wiek: 32
Dołączyła: 16 Maj 2006
Posty: 162
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2006-12-22, 14:01   

Cóż, moim zdaniem to wszystko zależy od charakteru psa. Mam w domu dwa ogromne owczarki niemieckie (suczkę i jej syna) i hierarchia w zasadzie od samego początku była ustalona. Chociaż pies jest większy i silniejszy fizycznie zawsze wiedział, gdzie jego miejsce i że lepiej matce nie podskakiwać :razz: Dopiero kiedy niedawno ciężko zachorowała próbował zająć jej miejsce. Pierwszy raz w życiu usiłował dobrać się do jej miski podczas karmienia, chociaż wcześniej nigdy nawet nie ważył się do niej podejść kiedy jadła. Zaczął być na tyle bezczelny, że kilka razy o mało jej nie przewrócił (psina po operacji ma niestety problemy z chodzeniem :sad: ). Na szczęście szybko zainterweniowaliśmy i wszystko wróciło na swoje tory :smile: Wystarczyło faworyzować właściwego psa i dawać temu drugiemu do zrozumienia, kto tu tak na prawdę rządzi.

Metoda była bardzo prosta- kiedy przychodziła pora karmienia ona zawsze zaczynała jeść pierwsza, a on musiał chwilkę poczekać na swoją kolej. Często na jego oczach dostawała różne smakołyki. Jeśli był o nią zazdrosny, np. podczas zabawy, i domagał się pieszczot próbując ją od nas odepchnąć albo wcisnąć się na jej miejsce, zupełnie go ignorowalismy lub karciliśmy i jeszcze mocniej skupialiśmy się na drugim psie. Kiedy zachowywał się jak należy był nagradzany i dzięki temu zrozumiał, że taka polityka bardziej mu się opłaca :razz:

Jamnik jest dużo mniejszy od owczarka, więc Tequilla usiłuje wykorzystać swoją przewagę żeby go "wygryźć". Zgadzam się z opinią, że zawsze była zastraszana i teraz, jak poczuła się silniejsza, chce żeby cała uwaga włascicieli skupiła się wyłącznie na niej. Jeśli zobaczy, że mimo wszystko, z Charliem trzeba się liczyć z czasem oswoi się z nową sytuacją. Początki są ciężkie, bo psy z reguły łatwo się nie poddają, ale wystarczy odrobina cierpliwości i stanowczości.
_________________
Wypadki chodzą po ludziach :/:/:/
 
 
werka 
Debiutant



Wiek: 30
Dołączyła: 19 Mar 2006
Posty: 37
Skąd: Chrzanów
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2006-12-31, 19:45   

Charlie, i jak sie psiaki dogadują ?? Mam nadzieje, że już się skumplowały :smile:
_________________
Moje potworki ;)
 
 
 
Charlie 
Bywalec



Wiek: 34
Dołączyła: 06 Paź 2006
Posty: 174
Skąd: Wrocław/Częstochowa
Wysłany: 2007-01-02, 14:26   

Problem się zmniejszył przed Świętami. Ale po Świętach historia zaczyna się na nowo z tym, że Charlie w tej chwili nie może się na łóżku przeciągnąć, otrzepać ani nawet ziewnąć, żeby nie było z tego powodu krzyku ze storny Tequilli. Mam nadzieję, że sytuacja się z czasem unormuje. Psiaki w tej chwili jedzą w innych pomieszczeniach i właściwie tylko na spacerze się dogadują (obszczekiwanie innych psów je łączy, no i Charlie znajduje więcej ciekawych rzeczy do obwąchania). Staramy się pokazywać Tequilli, że robi źle i że Charlie jest kochany, ale to ją jeszcze chyba bardziej denerwuje. Nie chcę jej faszerować środkami na uspokojenie, bo to byłaby już ostateczność. Kiedy są same to wszystko jest w porządku, bo nasi współlokatorzy się nie skarżą na nie i podobno jest spokój. Problem jest w tym, że Tequilla jest zazdrosna o kazdego człowieka, który jest w pokoju i nie ma dla niej znaczenia czy jest to moja współlokatorka, czy ja, czy też jakaś osoba, która nas odwiedza. Czasem mam już tego serdecznie dość (zwłaszcza o 3 nad ranem). :sad:
 
 
 
dorota12 
Debiutant


Dołączyła: 09 Sty 2018
Posty: 7
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2018-01-09, 13:55   

Wybierz się do weterynarza on na pewno będzie miał bardzo przydatne wskazówki :)
 
 
ojeja 
Bywalec



Dołączyła: 26 Mar 2014
Posty: 61
Skąd: kraków
Wysłany: 2018-01-10, 21:45   

dorota12, to jest post z przed 11 lat. Do tej pory sytuacja na pewno się ustabilizowała. Patrz uważnie na daty zamieszenia postów
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group